Zima, zima, pada, pada śnieg… Co prawda już nie długo jesień oraz zima za pasem, ale jeszcze nie u nas! Zanim wsiądziemy na narty i sanki wcześniej podbijamy stoki narciarskie na rowerach! Mianowicie Freesport wybrał się tym razem do Wierchomli, która jest typową miejscowością górską z „wymagającym” stokiem narciarskim. Część z nas wybrała się już w rejony Beskidu Sądeckiego w piątek, sobotę oraz w niedzielę. Pogoda dopisywała, humory jak zawsze świetne, nastawione na zwycięstwo i oczywiście świetną zabawę. Otaczająca nas przyroda, niezwykłe krajobrazy i słonce smagające nas sprawiały, że czuliśmy się przez nie „rozpieszczeni”, a zarazem były jak teatralne katharsis. Jak zawsze stanęliśmy na trzech dystansach, czyli HOBBY: Krzysiek R. (dystans 18km), MEGA: Martyna, Krzysiek P., Maciek (dystans 40km) oraz GIGA: Kuba, Mateusz, Tomek (dystans 60km). Towarzyszył nam Rafał, który znowu zastąpił Irninkę i wykonywał nader wspaniałe zdjęcia podczas naszej wyczynowej jazdy.
O godz. 11:00 rozpoczął się maraton MEGA oraz GIGA, a o godz. 11:30 HOBBY.
Wszyscy czuliśmy się doskonale na trasie. Przed nami wyjazd na góry i od razu szybkie zjazdy. Żadnych prostych, żadnego odpoczynku, tylko na bufetach :) Widoki, które podziwialiśmy zapierały dech w piersiach, a piękny zapach lasu powodował rozmarzenie i chęć pozostania na dłużej. Jadąc na rowerze mijaliśmy biegaczy. Na trasie było wielu turystów małych jak i dużych, którzy chętnie nas dopingowali w tej zaciętej walce. Po zdobyciu dwóch gór została 3 góra (ostatnia dla dystansu MEGA). Był to stok narciarski. Góra, którą tylko można było zdobyć w jeden sposób. Wziąć rower i z nim wyjść. Na tej „Golgocie” można było sprawdzić swój charakter, a zarazem wytrzymałość. Po żmudnej, ciężkiej i próbie oraz wyjściu już na sam szczyt rozpościerał się wspaniały widok. Nie było czasu… żeby dotrzeć jak najszybciej do mety trzeba było wziąć kilka oddechów, dwa łyki wody i ruszyć dalej w pogoń za innymi uczestnikami. W miarę równy teren spowodował radość na minach maratończyków. Jednak to nie był koniec :) Przed nami wyrosło jeszcze jedno, tym razem błotniste wzniesienie. Po jego zdobyciu ukazał się wyczekiwany przez wszystkich upragniony zjazd. Zjazd wymagał niezwykłej koncentracji oraz ostrożności. Był trudny, a zarazem wymagał dobrej techniki. Na szczęście nikomu się nic nie stało i po zjechaniu, w odległości, ok. 1km podążyliśmy do mety.
Trzeba przyznać, iż organizatorzy postarali się. Trasa ciekawa, piękna i malownicza, trochę błota, trochę kamieni, szutru, asfaltu, ziemi, kilka powalonych drzew, rzeczki. Przyjemność dla i frajda dla każdego rowerzysty.
Nie zabrakło nas oczywiście na podium. Martyna zajęła 6 miejsce w swojej kategorii wiekowej na dystansie MEGA, a Kuba 5 miejsce w swojej kategorii na dystansie GIGA.
Jak zawsze mam nadzieję, że zostawiamy Was z małym niedosytem naszych przygód. Czekajcie na dalsze relacje, ponieważ będzie też ciekawie. Już niedługo wielki finał w Dulki, ale czeka na nas jeszcze Sanok. Będzie niezwykła zabawa.
Dziękujemy bardzo za doping. Zapraszamy serdecznie do naszej galerii. Pamiętajcie o kaskach. Nie wielka rzecz, a ratuje życie! Do zobaczenia na trasie.

FREESPORT TREK TEAM